Zaraza namieszała w gustach

Pandemia koronawirusa i upowszechnienie pracy zdalnej zachęciły Polaków do masowych remontów i przemeblowań.


O czym przeczytasz?

Robimy coraz więcej przemeblowańKwarantanna społeczna, spowodowana wybuchem epidemii COVID-19 okazała się przyczynkiem do zmian w aranżacji wnętrz. Już w marcu media donosiły, że – wbrew rządowym zaleceniom - Polacy wyszli z domów i ruszyli szturmem na markety budowane. Z badań przeprowadzonych przez firmę deweloperską Cordia wynika, że podczas kwarantanny na mniejsze albo większe zmiany w mieszkaniu zdecydowało się aż 63 proc. ankietowanych. 42 proc. zrobiło w tym czasie zakupy wnętrzarskie i zaopatrzyło się w nowe elementy wyposażenia.

Cztery kąty na nowo

Cordia podaje także, że 37 proc. badanych w okresie społecznej izolacji dokupiło do mieszkania nowe kwiaty, wpisując się tym samym w trend tęsknoty za obcowaniem z zielenią. Co piąty ankietowany zrobił przemeblowanie, a co dziesiąty odświeżył stałe elementy wyposażenia mieszkania. 3 proc. respondentów postawiło na duży remont.

- Jeszcze rok wcześniej nikt nie wyobrażał sobie, że będziemy zmuszeni do spędzania w mieszkaniach większości naszego czasu, łącząc w nich codzienne życie z pracą czy nauką zdalną. To naturalne, że taka zmiana jak izolacja społeczna spowodowała konieczność dostosowania lokum do nowej rzeczywistości. Planując zakup mieszkania warto spojrzeć na jego wielkość, układ czy położenie względem kierunków świata, pod kątem ewentualnych przyszłych modyfikacji na wypadek różnych zmian życiowych. Układ mieszkania – w tym jego tak zwana „ustawność” zapewniająca elastyczność w aranżacji – to jeden z kluczowych czynników stanowiących o atrakcyjności mieszkania - przekonuje Łukasz Węcławski dyrektor ds. przygotowania inwestycji i architekt Cordia Polska.

Biznes z kanapy

Analitycy potwierdzają, że do zmian w aranżacji mieszkaniowych wnętrz przyczyniło się przede wszystkim upowszechnienie pracy zdalnej. Według danych GUS, w drugim kwartale 2020 r. liczba osób działających w modelu home office była dwa razy większa niż w poprzednich trzech miesiącach.

Badania pokazują, że odkąd mieszkania przestały służyć wyłącznie jako sypialnie, zdecydowanie większą wagę zaczęto przywiązywać do poprawy wyposażenia, zmiany aranżacji czy organizacji dodatkowej przestrzeni do pracy.

Z analizy firmy JLL, przeprowadzonej w połowie maja 2020 r. wśród pracowników biur w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie wynika, że koronawirus namieszał w oczekiwań względem mieszkań. Na znaczeniu  zyskał przede wszystkim dostęp do prywatnej przestrzeni zewnętrznej, czy to ogrodu, czy balkonu bądź tarasu. Za szczególnie ważne uznało je aż o 29 pkt. proc. respondentów więcej niż w okresie „przed Covid-19”. Badani potwierdzili, że bardziej cenią sobie także dostęp do naturalnego światła i prywatnej przestrzeni do pracy, które zyskały o 22 proc. więcej wskazań niż przed pandemią. Na kolejnej pozycji znalazł się „dodatkowy wolny pokój”.

To nie chwilowe

Zdaniem ekspertów, home office najprawdopodobniej zostanie z nami na dłużej. 

- Od kilku lat możliwość tymczasowej pracy zdalnej była traktowana jako jeden z benefitów dla zatrudnionych. Pełną swobodę w doborze miejsca pracy otrzymywali niemal wyłącznie freelancerzy oraz pracownicy firm IT. Właściwie z dnia na dzień pandemia wymusiła na pracodawcach upowszechnienie i demokratyzację home office. Jednocześnie, w branżach, w których praca w takiej formie jest możliwa, wiele firm przekonało się, że nie wpłynęło to negatywnie na produktywność pracowników. Dlatego niektóre korporacje już przedłużyły pracę z domu do końca obecnego roku. Część z nich nie zamierza wracać do stacjonarnego trybu pracy, a część przejdzie na formułę „hot desk”, co może przełożyć się na mniejsze zapotrzebowanie na przestrzeń biurową – tłumaczy Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować