Wyspiarze głodni nieruchomości

Co czwarty Brytyjczyk planuje zakup domu, ale tylko 4 proc. właścicieli jest pewnych, że wystawi go na sprzedaż.


O czym przeczytasz?

Brytyjczycy szukają domu poza miastemAż 25 proc. mieszkańców Wysp Brytyjskich zamierza w 2020 r. kupić nieruchomość, a kolejne 28 proc. rozważa, czy nie dołączyć do tego grona - donosi PropertyWire.

- Notujemy bezprecedensowy popyt na domy po okresie restrykcji, związanych z pandemią koronawirusa. Dotyczy to zarówno zakupów na własny użytek jak i pod wynajem – mówi Kevin Roberts, dyrektor w Legal & General Mortgate Club.

Z badania, przeprowadzonego przez tę firmę wynika, że duża część zainteresowanych nowym lokum może obejść się smakiem, bowiem tylko 4 proc. Brytyjczyków deklaruje chęć sprzedaży nieruchomości w tym roku, a kolejne 12 proc. zakłada taką możliwość.

Chęci to za mało

Rosnący popyt na domy i mieszkania to pokłosie wakacji podatkowych, zapowiedzianych na początku lipca 2020 r. przez Rishiego Sunaka, ministra skarbu Wielkiej Brytanii. Według jego planu, osoby, które zakupią mieszkanie albo dom do wartości 500 tys. GBP (wcześniej 125 tys. GBP)  będą zwolnione z podatku od zakupu nieruchomości (odpowiednik rodzimego PCC, czyli podatku od czynności cywilnoprawnych). Przy wyższej kwocie podatek będzie rósł do maksymalnie 12 proc. Dla przykładu, kolejnym progiem jest 925 tys. GPB. Przy tej cenie nabywca również nie zapłaci podatku od części ceny (500 tys. GBP), a dopiero od nadwyżki ponad 500 tys. GBP, gdzie opłatę ustalono na 5 proc. Stawki rosną progresywnie aż do 12 proc. naliczanych od kwoty nadwyżki. Preferencyjne opodatkowanie będzie obowiązywało do 31 marca 2021 r.

Nic dziwnego, że część Brytyjczyków chce ruszyć na mieszkaniowe łowy, problem w tym, że potencjalni sprzedający na razie zachowują wstrzemięźliwość.

Największe różnice w popycie i podaży odnotowano w Londynie i Południowo-Wschodniej Anglii. W stolicy 69 proc. respondentów planowało zakup nieruchomości w 2020 r., przy 12 proc. właścicieli rozważających i 4 proc. zdecydowanych na sprzedaż. Z kolei w Południowo-Wschodniej Anglii jest 57 proc. zainteresowanych kupnem, przy 12 proc. skłonnych do sprzedaży. Także w innych częściach Wysp Brytyjskich dysproporcja jest znacząca. W Walii połowa respondentów chciałaby kupić, a 11 proc. sprzedać nieruchomość. W Szkocji jest to odpowiednio: 49 proc. i 17 proc. Najmniejszą różnicę odnotowano w Południowo-Zachodniej Anglii, gdzie 52 proc. badanych przymierza się do zakupu, a 22 proc. do sprzedaży domu jeszcze w 2020 r. 

Wzmożony apetyt

Jak podawał The Guardian na początku sierpnia 2020 r., wzrost popytu na nieruchomości odnotowała także firma Hamptons International, która dokonała anlizy danych z ponad 700 oddziałów agencji nieruchomości Countrywide, swojej spółki matki. W okresie od 8 lipca do 8 sierpnia 2020 r. całkowita liczba nabywców, zgłaszajacych chęć zakupu mieszkania wzrosła o 38 proc. rok do roku. Największą zwyżkę popytu - na poziomie 92 proc. - odnotowano w segmencie mieszkań o wartości od 500 tys. do 750 tys. GBP, a także od 750 tys. do 1 mln GBP (74 proc.). Najwięcej zainteresowanych przybyło w Szkocji, bo aż 77 proc. (biorąc pod uwagę wszystkie grupy cenowe).

Ponadto The Guardian donosił, że prawie połowa nabywców szuka domów poza miastem. Rosnący popyt wpłynął też na ceny, które według dziennika osiagnęły rekordowy poziom. W Anglii i Walii mieszkania sprzedawano za około 98,6 proc. ceny ofertowej, w Yorkshire i Humber za nieco ponad 100 proc. W Anglii i Walii 21 proc. nieruchomości sprzedano za cenę wyższą od ofertowej. Przed rokiem było to 17 proc.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować