Wiemy, w jaki sposób banki na nas zarabiają

Spadek stóp procentowych wyraźnie obniżył przychody banków z odsetek. Ale jeśli idzie o koszty odsetkowe – czyli odsetki, jakie płacą banki – można mówić o załamaniu.


O czym przeczytasz?

Banki oszczędzają na odsetkach

Obniżki stóp procentowych, jakich dokonał NBP w I połowie roku, uderzyły w zyski banków. Z danych banku centralnego wynika, że po 9 miesiącach 2020 roku zyski tych instytucji wyniosły 5,9 mld zł, a więc o połowę mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Dochody z odsetek wcale nie takie małe

Zwykle spadek zysków banków tłumaczy się tym, że obniżka stóp procentowych sprawiła, że znacznie pogorszył się ich wynik odsetkowy. Czyli różnica między tym, co otrzymują z oprocentowania kredytów i pożyczek, a tym, ile płacą za depozyty.

Z danych NBP wynika, że po 9 miesiącach tego roku przychody banków z odsetek wyniosły 44 mld zł. To rzeczywiście mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, kiedy było to prawie 50 mld zł. Różnica to 11 proc., bez wątpienia dla banków bolesna.

Ale jeśli spojrzeć na koszty odsetek – tutaj mamy prawdziwe załamanie. Przez 9 miesięcy 2019 roku banki zapłaciły za depozyty prawie 13 mld zł. W takim samym okresie roku bieżącego było to 8,3 mld zł. Różnica więc wynosi prawie 36 proc.

W rezultacie wiec różnica między przychodami a kosztami to obecnie 35,7 mld zł, a rok wcześniej było to blisko 37 mld zł. Czyli wynik odsetkowy zmniejszył się zaledwie o 3,5 proc.

Co to znaczy dla klientów?

Z tych wielkich liczb wynika jedno – że banki w znacznie większym stopniu obniżyły wysokość odsetek, jakie płacą klientom za depozyty niż oprocentowanie kredytów, jakich udzielają. Czyli mówiąc wprost – oszczędzają na odsetkach od naszych pieniędzy, ulokowanych w bankach.

Częściowo sami pomagamy bankom oszczędzać. Od początku roku wypłaciliśmy z lokat 71 mld zł. Te pieniądze trafiły w większości przypadków na nasze rachunki bieżące, które nie są oprocentowane. A więc banki nadal mają nasze pieniądze, ale nie muszą płacić odsetek od sporej sumy.

Ale powodem, dla którego zdecydowaliśmy się na likwidację lokat, była drastyczna obniżka oprocentowania lokat. W przypadku depozytów rocznych i dłuższych obecne oprocentowanie jest 9 razy niższe niż przed rokiem. Wysokość odsetek od lokat półrocznych jest trzy razy niższa niż we wrześniu 2019 roku, a oprocentowanie depozytów trzymiesięcznych spadło o więcej niż połowę.

Te dane dotyczą porównania września 2020 i września 2019 r. Gdyby wziąć pod uwagę oprocentowanie depozytów w sierpniu tego roku i sierpniu 2019, różnice byłyby jeszcze większe.

Kredyty potaniały znacznie mniej

Banki nie wprowadziły obniżek cen kredytów w podobnej skali. Na przykład oprocentowanie kredytów mieszkaniowych zmniejszyło się o 31 proc. Ale część tej obniżki banki odbiły sobie w inny sposób, bo rzeczywista roczna stopa procentowa, uwzględniająca prowizji i różne opłaty, obniżyła się o 28 proc.

Jeszcze mniejsza była skala obniżki w przypadku kredytów konsumpcyjnych. W ich przypadku RRSO jest niższe tylko o 10,5 proc.

Opłaty i prowizje w górę, ale jeszcze niezbyt mocno

Banki uznały więc, że najlepiej będzie dziurę w przychodach zasypać dzięki oszczędzaniu na klientach, którzy dostarczają im środki na kredyty. Na dodatek postanowiły jeszcze dzięki nim zarobić – na opłatach i prowizjach.

Ostatnio było głośno o podwyżkach – już zrealizowanych i zapowiadanych – różnego rodzaju opłat i prowizji. Po 9 miesiącach tego roku z tego źródła banki uzyskały 14 mld zł. To dużo, ale tylko o nieco ponad 5 proc. więcej niż rok wcześniej.

Część z tych opłat i prowizji ponoszą osoby, które biorą kredyty. Ale obecnie tylko kredyty hipoteczne sprzedają się nieco lepiej niż przed rokiem. Inne rodzaje pożyczek – zwłaszcza konsumpcyjne – notują wyraźne spadki sprzedaży. To oznacza, że wzrost przychodów z prowizji i opłat tylko w części finansują kredytobiorcy. Resztę płacą posiadacze rachunków osobistych, którzy ostatnio często dostają informacje o zmianach w tabeli opłat i prowizji.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować