Polacy stawiają na domy jednorodzinne

Zaczyna się boom w budowie domów? Tak wynika z danych o liczbie wydanych pozwoleń na budowę. Przyczyną mogą być nieprzyjemne doświadczenia z pierwszej kwarantanny oraz zmiany w prawie budowlanym


O czym przeczytasz?

Budowa osiedla

Prawie każdy, kto musiał przeżyć wiosenną kwarantannę w mieszkaniu w bloku, marzył wtedy o posiadaniu domu, choćby małego, poza miastem. Dane GUS pokazują, że przynajmniej część z nas to marzenie zaczyna realizować.

Pozwoleń na domy przybywa

W październiku – według GUS – liczba pozwoleń na budowę mieszkań indywidualnych i zgłoszeń z projektem budowlanym wyniosła 9,18 tysiąca. To więcej niż w październiku 2019 roku o 5,6 proc. Łącznie od początku roku liczba pozwoleń na budowę domów wyniosła ponad 84,2 tys., czyli o prawie 1 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Na pierwszy rzut oka wzrost o niespełna 1 proc. nie wydaje się uprawniać do mówienia o boomie na budowę domów jednorodzinnych. Ale jeśli przyjrzeć się również innym danym, widać, że jednak w budownictwie jednorodzinnym coś się dzieje.

Przede wszystkim – ogólna liczba pozwoleń na budowę spadła o 4,5 proc. W każdej innej sferze – budownictwa komunalnego, czynszowego, na sprzedaż – pozwoleń na budowę jest wyraźnie mniej niż w budownictwie indywidualnym.

Mniej żywności, więcej pozwoleń na budowę

Dane GUS pokazują, że od czerwca liczba pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych i zgłoszeń utrzymuje się powyżej poziomu sprzed roku. Na przykład w przypadku pozwoleń wydawanych dla deweloperów liczba wydanych pozwoleń była wyższa tylko w czerwcu i sierpniu (oczywiście, licząc po wiosennym lockdownie).

Poza tym październik był miesiącem, kiedy liczba zachorowań zdecydowanie wzrosła. Pojawiały się narastające obostrzenia, kolejne branże były obejmowane coraz mocniejszymi ograniczeniami. Widać to choćby w danych o sprzedaży detalicznej, która w październiku spadła. Polacy kupowali mniej samochodów, żywności i ubrań, ale w tym samym czasie uzyskali więcej pozwoleń na budowę niż rok temu.

Pomoże zmiana prawa budowlanego

Jest jeszcze jeden czynnik – poza doświadczeniami z wiosennego lockdownu, który sprawia, że możemy właśnie widzieć początek boomu w budownictwie jednorodzinnym. Chodzi o zmiany w prawie budowlanym.

Weszły one w życie 19 września. Jednym z głównych efektów jest liberalizacja właśnie w sferze pozwoleń i zezwoleń na budowę. Na przykład bez pozwolenia – a wiec wyłącznie na zgłoszenie – można budować domki letniskowe o powierzchni nieprzekraczającej 35 metrów kwadratowych, a także budynki jednorodzinne, jeśli obszar ich oddziaływania mieści się na działce.

A więc obecnie, jeśli tylko ktoś ma działkę rekreacyjną lub odpowiednio dużą działkę budowlaną, może zgłosić budowę domku lub domu jednorodzinnego i ma szanse, że w ciągu trzech tygodni uzyska milczącą akceptację projektu. Czyli zamiast długiego oczekiwania na pozwolenie na budowę, teraz jest szansa na szybkie załatwienie kwestii zgody na własny domek.

O tym, czy rzeczywiście mamy boom na budowę domów i domków, przekonany się w kolejnych miesiącach. Jeśli liczba wniosków o pozwolenie i zgłoszeń budowlanych będzie rosła, to będzie oznaczało, że Polacy zaczynają się przenosić na przedmieścia i na wieś.

Deweloperzy dostają mniej pozwoleń

O ile liczba pozwoleń na budowę i zgłoszeń dla inwestorów indywidualnych jest wyższa niż przed rokiem, to nieco gorzej wygląda sytuacja u deweloperów. W październiku dostali oni ponad 17 tysięcy pozwoleń na budowę mieszkań. To tegoroczny rekord, jednak jest to mniej niż przed rokiem, gdy deweloperzy otrzymali pozwolenia na budowę 18,8 tysięcy mieszkań.

Mamy tu do czynienia z klasyczny efektem wysokiej bazy. Pomimo tego, że liczba uzyskanych przez deweloperów pozwoleń była relatywnie wysoka, to porównując ją do wyniku sprzed roku, mamy regres. Trudno się jednak temu dziwić. W październiku 2019 roku liczba wydanych deweloperom pozwoleń na budowę była najwyższa w historii.

Ponad 830 tys. mieszkań w budowie

Najważniejsze jest jednak to, że mimo lockdownu i wiosennych ograniczeń brak mieszkań nam nie grozi. Obecnie w budowie znajduje się ponad 836 tys. lokali. Jest to na tyle duża liczba, że jest spora szansa, że uda się nadrobić zarówno spadek liczby pozwoleń, wydawanych deweloperom, jak i spadek liczby rozpoczynanych mieszkań, zanim rynek zacznie odczuwać brak mieszkań.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować