PARTNEREM ARTYKUŁU JEST BANK

Odnowa w imię ekologii

Polskie nieruchomości proszą się o modernizacje. Wymiana okien, docieplenie, czy wymiana źródła ciepła pozwolą obniżyć rachunki i pomogą środowisku.


O czym przeczytasz?

Polskie nieruchomości proszą się o modernizacje

Nad Wisłą jest około 3,6 mln budynków o niskiej efektywności energetycznej – donosi Główny Urząd Statystyczny (GUS). Dominują wśród nich nieruchomości sprzed 1989 r. Szacuje się, że ich docieplenie pozwoliłoby zaoszczędzić ponad 995 mln m³ gazu i ponad 1,6 mln ton węgla rocznie. 

Budowa domów „na cebulkę” 

Nieruchomości nad Wisłą - ze względu na niskie temperatury zimą - potrzebują o 40 proc. dłuższego i intensywniejszego ogrzewania niż np. we Francji. Według danych Eurostatu, polskie rodziny przeznaczają na ocieplenie domów aż 10 proc. rocznego budżetu, a byłoby to jeszcze więcej, gdybyśmy nie palili śmieci i w pełni się dogrzewali.  

Nic dziwnego, że w naszym kraju coraz więcej mówi się o termomodernizacji, która ma na celu zminimalizowanie zapotrzebowania budynku na energię. Taki rezultat można uzyskać np. ocieplając ściany, podłogi i dach czy też wymieniając albo uszczelniając okna i drzwi. Eksperci radzą też zmodernizować instalację grzewczą i sięgnąć po odnawialne źródła energii.  

 - Z technicznego punktu widzenia ważne jest, aby termomodernizacja obejmowała ocieplenie wszystkich przegród: dachu, ścian zewnętrznych, nadziemnych ścian piwnic. Przykładowo, źle izolowane ściany są przyczyną strat ciepła rzędu 20-30 proc. – tłumaczy Zbigniew Hys, kierownik rynku produktów materiałów budowlanych w Castorama Polska. 

Warto jednak zwrócić uwagę, że samo ocieplenie ścian może nie wystarczyć, jeśli ciepło uciekać będzie przez okna, dach albo złą wentylację.  

Eksperci zalecają, by termomodernizację rozpocząć od przeprowadzenia profesjonalnego audytu, który określi potrzeby mieszkańców. Pożytecznym rozwiązaniem jest termowizyjne badanie budynku, które – dzięki użyciu kamery - umożliwia zidentyfikowanie miejsc największych strat ciepła. Tego typu badaniami zajmują się specjalistyczne firmy, a ich cena zależy przede wszystkim od wielkości domu i jego położenia na mapie Polski. Najczęściej sięga ona kilku tysięcy złotych, choć podstawowe badanie jest zdecydowanie tańsze i zwykle nie przekracza kilkuset złotych.  

Można otrzymać zastrzyk gotówki  

Co ważne, osoby, które zdecydują się poprawić efektywność energetyczną swoich domów, mogą liczyć na rządowe wsparcie, np. w ramach programu „Czyste powietrze” mogą otrzymać 37 tys. zł dopłaty do wymiany zanieczyszczających powietrze starych pieców. Dodatkowe fundusze można pozyskać także z programu „Mój prąd”. Wsparcie dotyczy inwestycji w panele słoneczne, a jego wartość sięga 5 tys. zł.  

Ciekawą propozycją dla ekoamatorów jest także program „Moja woda”, do którego nabór wniosków ruszył 1 lipca 2020 r. W ramach inicjatywy można otrzymać do 5 tys. zł na budowę zbiorników na deszczówkę i innych instalacji retencjonujących wody opadowe.  

Właściciele domów, w których jedynym źródłem ogrzewania jest piec na węgiel albo drewno mogą natomiast wziąć udział w Programie Ograniczania Niskiej Emisji, realizowanym przez poszczególne samorządy. Dotyczy on m.in. instalacji pomp ciepła, ogrzewania gazowego albo olejowego. Można uzyskać dotację do połowy poniesionych kosztów. 

Osoby, które zdecydują się na termomodernizację domu, mogą skorzystać także z ulgi termomodernizacyjnej. Daje ona możliwość odliczenia - od podstawy obliczenia podatku - wydatków na materiały budowlane, urządzenia i usługi związane z termomodernizacją. Limit wydatków to 53 tys. zł.  

Odnowy coraz powszechniejsze 

Warto zaznaczyć, że wsparcie finansowe mogą uzyskać także budynki wielorodzinne, co sprawia, że coraz częściej podlegają one modernizacjom. 

- Rosnące koszty utrzymania takich nieruchomości zmuszają do poszukiwania oszczędności. Ze względu na to, że zakładanie baterii słonecznych i instalacji prądotwórczych w coraz większym stopniu podlega refinansowaniu z dopłat unijnych, coraz więcej wspólnot mieszkaniowych decyduje się podjąć to wyzwanie – zauważa Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami. 

Jego zdaniem w najbliższych miesiącach znacząco wzrośnie np. popularność fotowoltaiki.  

- W wielu zarządzanych przez nas inwestycjach jesteśmy w trakcie tego typu realizacji i po wielu kalkulacjach, które pomagają nam poznać koszty i potencjał skali zwrotu z inwestycji. Przy przyjętych przez nas kryteriach, koszty przedsięwzięć, których jesteśmy świadkami zwrócą się w 7-10 lat. Jeśli weźmiemy pod uwagę dopłaty unijne, może to być nawet pięcioletnia stopa zwrotu. Później instalacja będzie zarabiać sama na siebie i stanowić także dodatkowe zasilanie w budynkach oraz częściach wspólnych. – przekonuje Mariusz Łubiński. 

Zapewnia też, że coraz więcej mieszkańców budynków wielorodzinnych zgłasza potrzebę instalacji prywatnych ładowarek do aut elektrycznych.  

- Na początku boomu na rynku elektromobilności wystarczało jedno albo dwa miejsca wydzielone na ładowanie pojazdów elektrycznych na terenie inwestycji. Dzisiaj takich wniosków otrzymujemy naprawdę bardzo dużo – dodaje Mariusz Łubiński.  

Coraz większego znaczenia na osiedlach nabiera także mikroretencja wody, a więc zastosowanie specjalnych zbiorników na deszczówkę. 

- Tzw. szara woda może nie tylko zasilić podlewanie ogródków, trawników, klombów i innych nasadzeń, ale również służyć np. do zasilenia spłuczek w pionach WC – dodaje prezes Admusa. 

Artykuły, które mogą Cię zainteresować