Mieszkania trzymają cenę

Pandemia COVID-19 namieszała w wielu dziedzinach życia, ale nie w stawkach za metr. Zobacz, jakie są obecne możliwości nabywcze Polaków.


O czym przeczytasz?

Ceny mieszkań stabilne

Po stosunkowo udanym trzecim kwartale 2020 r., czwarty nie rozpoczął się najlepiej. Szybki przyrost zachorowań na COVID-19 i wprowadzenie przez rząd nowych obostrzeń, uderzyły z pełną mocą w wiele działalności gospodarczych. W październiku 2020 r. liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw wzrosła aż o 75 proc. – podał Euler Hermes, na podstawie danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Stopa bezrobocia pozostała stabilna i wyniosła 6,1 proc. Stabilność zachowały również ceny mieszkań.

Ceny trzymają się mocno 

Jak wynika z najnowszego badania Cenatorium, stawki za metr nieruchomości były w październiku zbliżone do tych z września. Zdaniem Anny Karaś, starszego analityka rynku nieruchomości w tej firmie, mieszkania kupowali chętnie zarówno inwestorzy indywidualni jak i instytucjonalni, którzy traktują je teraz jako bezpieczną lokatę kapitału.

- Rośnie popularność zakupów mieszkaniowych z myślą o długoterminowym wzroście wartości. Popyt spadł natomiast najbardziej w przypadku kupujących pierwsze mieszkanie, czyli nabywców najbardziej uzależnionych od dostępności kredytów hipotecznych i sytuacji na rynku pracy - tłumaczy Anna Karaś.

Z przygotowanego przez Cenatorium Indeksu Szybkiego wynika, że na koniec października średnia cena ofertowa mieszkań w siedmiu największych polskim miastach zatrzymała się na poziomie 9 678 zł za 1 mkw. Była więc praktycznie taka sama jak na koniec września 2020 r. i tylko o 0,4 proc. niższa od ceny z początku marca 2020 r. Jeśli spojrzymy na poszczególne rynki, spadek średniej ceny ofertowej odnotowano jedynie w Krakowie, gdzie wyniósł on 1,2 proc. w porównaniu do września. We Wrocławiu, Łodzi, Warszawie i Poznaniu zmiana cen nie przekroczyła 0,5 proc. Wzrosty powyżej 1 proc. odnotowano jedynie w Gdańsku (1,3 proc.) i Gdyni (1,8 proc.).

Za średnią pensję kupisz znacznie więcej niż 13 lat temu

Według najnowszego raportu "Indeks HRE", przygotowanego przez Heritage Real Estate Think Tank, za przeciętną pensję w Warszawie - a więc około 5,1 tys. zł netto - można dziś kupić około pół metra kwadratowego mieszkania. Dla porównania, w trzecim kwartale 2007 r. metr lokalu w stolicy kosztował trochę ponad 9,1 tys. zł, ale wynagrodzenia były prawie dwa razy niższe niż obecnie. Skutek był taki, że średnia pensja pozwalała na zakup niewiele ponad 0,3 metra kwadratowego nieruchomości.

Dzisiejsze możliwości nabywcze Polaków jeszcze lepiej widać, gdy przyjrzymy się cenom kredytów. W trzecim kwartale 2007 r. rata 25-letniego długu, zaciągniętego na zakup 50-metrowego mieszkania w Warszawie wynosiła ponad 2 420 zł. A to oznacza, że pochłaniała około 80-85 proc. ówczesnego wynagrodzenia Warszawiaka. Dziś, taki sam kredyt uszczuplałby średnią pensję mieszkańca stolicy o około 1 970 zł miesięcznie. To około 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Na zakup modelowej nieruchomości trzeba więc dziś wydać o połowę mniejszą część pensji niż 13 lat temu.

Już nie cena decyduje o zakupie

Co ciekawe, z badania Clear Communications Group (CCG) wynika, że to jednak nie cena mieszkania odrywa najważniejszą rolę podczas podejmowania decyzji zakupowych Polaków. Ankietowani otrzymali do wyboru długą listę różnego rodzaju czynników i mieli wskazać trzy najważniejsze. Najwięcej wskazań – aż 39 proc. - padło na bliskie sąsiedztwo terenów zielonych.

Warto zwrócić uwagę, że dostępność takich przestrzeni jest nieco ważniejsza dla mężczyzn niż dla kobiet (odpowiednio 40 i 38 proc. wskazań). To także najistotniejszy element dla grupy osób w wieku między 30., a 39. rokiem życia (44 proc. odpowiedzi). Drugim, najczęstszym wskazaniem jest dostęp do placówek opieki zdrowotnej –  tę odpowiedź zaznaczyło 36,4 proc. respondentów. 

Zdaniem ekspertów CCG, może to wynikać z okoliczności, jakie wprowadziła do naszego życia pandemia. Sąsiedztwo placówek medycznych stało się dla Polaków znacznie ważniejsze niż inne udogodnienia. Co ciekawe, była to również odpowiedź bardzo często wskazywana przez osoby między 40., a 49. rokiem życia (52 proc.), a jednocześnie nie cieszyła się tak duża popularnością wśród rodziców (tylko 19 proc. wskazań).

Na kolejnych pozycjach znalazły się: dostęp do transportu zbiorowego (27,1 proc. odpowiedzi), odległość od centrum miasta (26,1 proc.) oraz dostępność sklepów (21,9 proc.). Dalej w zestawieniu pojawiły kwestie związane z samą nieruchomością, a więc jej cena (21,3 proc. odpowiedzi), standard wykończenia (19,9 proc.) oraz powierzchnia lokalu (15,7 proc.).

Mieszkanie na osiedlu zamkniętym? Niekoniecznie

Najmniej ważym elementem z całej listy okazuje się wymóg, aby osiedle było zamknięte – okienko z tą odpowiedzią zaznaczyło zaledwie 1,7 proc. badanych. Tymczasem obecnie praktycznie wszystkie nowe osiedla projektowane są jako odgrodzone od otoczenia enklawy. Jak tłumaczą specjaliści CCG, być może Polacy już są tak przyzwyczajeni, że jest to swego rodzaju standard, że przestali zwracać na niego uwagę. Inne wytłumaczenie jest takie, że nadchodzi właśnie moment, w którym trzeba zacząć po prostu rezygnować z zamykania osiedli – odgrodzenie nie ma bowiem najmniejszego wpływu na decyzje kupujących.

Jeśli chodzi o stawki za metr, uwagę zwracają odpowiedzi mieszańców największych miast. Aż 61 proc. z nich przyznało, że ceny są dla nich ważne. Można to tłumaczyć faktem, że w aglomeracjach stawki za metr są najwyższe, więc mają także największy wpływ na ewentualne decyzje o zakupie. Potencjalni nabywcy w pierwszej kolejności patrzą bowiem, na jakie mieszkanie ich będzie stać, a dopiero potem zwracają uwagę na inne elementy.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować