Miasta już szykują dla nas wyższe podatki

Już wiadomo, że w siedmiu miastach wojewódzkich mieszkańcy zapłacą maksymalny podatek od nieruchomości. Z podwyżki zrezygnowało tylko jedno miasto


O czym przeczytasz?

Śródmieście Warszawy

Nowy rok, a więc i wyższe podatki – tak można podsumować zestawienie o podatkach od nieruchomości, opracowane przez Bankier.pl.

Maksymalna stawka zależy od inflacji

Maksymalną stawkę podatku od nieruchomości ustala rząd. Przy czym nie ma specjalnego wyboru – do kalkulacji podatku służy zapisany w odpowiedniej ustawie algorytm, który każe podnosić maksymalną stawkę o inflację, odnotowaną w I połowie roku poprzedzającego ten, w którym nowe stawki zaczynają obowiązywać. Ta inflacja w połowie 2020 roku wyniosła 3,9 proc. Do tego doszły jeszcze zaokrąglenia, wskutek czego wzrost niektórych stawek podatku od nieruchomości na 2021 rok jest często wyższy niż inflacja.

Ostateczną decyzję jednak podejmują samorządy miejskie czy gminne. Mogą zrezygnować z podnoszenia stawek, mogą je podnieść w mniejszym stopniu niż wynika ze wzrostu stawek maksymalnych. Jednak zazwyczaj biorą tyle podatku, ile pozwala limit – co widać choćby w tegorocznych decyzjach dużych miast.

Będzie 85 groszy z metra

Bankier.pl zebrał informacje o decyzjach samorządów w połowie miast wojewódzkich. I tak w 7 z nich już zdecydowano o podwyżce podatku do stawki maksymalnej, czyli do 0,85 gr z metra kwadratowego mieszkania czy domu. Tak zdecydowały Warszawa, Łódź, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Białystok i Olsztyn. W pierwszych pięciu z tych miast tegoroczna stawka wynosi 81 gr z metra, więc podwyżka wynosi 4 grosze. W przypadku Białegostoku stawka obecnie to 80 gr, a Olsztyna – z 79 gr. Czyli wzrost wynosi odpowiednio 5 i 6 groszy.

Do tego dochodzi jeszcze Wrocław, gdzie decyzja jeszcze nie zapadła, ale treść uchwał mówi, że tam także stawka podskoczy do 85 gr z 80 groszy obecnie – informuje Bankier.pl.

Nie wszyscy wzięli maksymalną stawkę

Na tym tle wyróżniają się dwa miasta. Opole również zdecydowało się na podniesienie podatku od nieruchomości, ale tam radni jednak uznali, że maksymalny poziom podatku to za dużo. W rezultacie mieszkańcy tego miasta zapłacą 83 grosze z metra.

Inaczej postąpił Lublin, który zrezygnował z podnoszenia stawki podatku. Tam więc nadal mieszkańcy będą płacić 0,79 gr za metr powierzchni mieszkalnej.

Pozostałe miasta nie podjęły jeszcze decyzji, ale raczej należy się spodziewać, że pójdą one raczej śladem Warszawy i Poznania niż Lublina czy choćby Opola.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować