Inwestorzy wierni małym mieszkaniom

Rekordowo niskie oprocentowanie lokat zwiększyło atrakcyjność inwestowania w nieruchomości. Największe „branie” ma mały metraż.


O czym przeczytasz?

Inwestorzy celują w mały metraż

Już od kilku lat średnia powierzchnia mieszkań oddawanych do użytku nie zmienia się znacząco – podaje serwis RynekPierwotny.pl. W 2016 r. wyniosła ona 53,4 mkw., w 2017 r. - 54 mkw., a w latach 2018 i 2019 po 53,2 mkw. Deweloperzy zapewniają jednak, że zauważają stopniowy wzrost popytu na większe nieruchomości. Zgłaszają je głównie rodziny z dziećmi.  

- W przypadku rodzin kupujących nieruchomości na potrzeby własne, chęć posiadania większej powierzchni może być zjawiskiem długotrwałym. W ostatnich latach obserwujemy też większe zainteresowanie domami, a pandemia koronawirusa tylko wzmocniła to zjawisko. Niejednokrotnie cena takich nieruchomości zbliżona jest do ceny większego mieszkania, zwłaszcza jeśli mowa o dużym mieście - twierdzi Witold Indrychowski, prezes spółki Merari. 

Kompaktowa przestrzeń kusi bardziej 

Wierni małemu metrażowi pozostają natomiast inwestorzy, kupujący mieszkania pod wynajem. Tendencję potwierdzają przedstawiciele firm deweloperskich, ankietowani przez serwis Dompress.pl. 

Według Mirosława Kujawskiego, członka zarządu firmy Develia, osoby lokujące nadwyżki finansowe w mieszkaniach najczęściej wybierają lokale o najmniejszych metrażach, szczególnie jednopokojowe.  

- W okresie rosnącej inflacji dla inwestorów jest to atrakcyjna alternatywa dla niskooprocentowanych lokat. Inwestycje w małe mieszkania są najkorzystniejsze m.in. z uwagi na niższy wymagany wkład własny i koszty wykończenia lokalu  – przekonuje Mirosław Kujawski. 

O zamiłowaniu inwestorów do mniejszego metrażu mówi także Zbigniew Juroszek, prezes spółki Atal 

- Inwestorzy szukający mieszkań pod wynajem decydują się zazwyczaj na funkcjonalnie zaprojektowane kawalerki albo dwupokojowe mieszkania o kompaktowym metrażu. Wybierają inwestycje w centrach miast albo dobrze z nimi skomunikowane – informuje Zbigniew Juroszek. 

Potrzebne ćwierć miliona na start 

Deweloperzy zapewniają jednocześnie, że o kupujących pod inwestycje, myślą już na etapie projektowania osiedli. 

- Mamy w ofercie wiele mieszkań, które spełniają wymogi inwestorów, np. we Wrocławiu realizujemy projekt Zajezdnia Wrocław na klimatycznym Nadodrzu, w którym dominują jednopokojowe lokale typu studio o powierzchni 27-32 mkw. Ceny zaczynają się od 269,9 tys. zł – mówi Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska. 

Podobna kwota wystarczy, by nabyć niewielkie mieszkanie w Metro Parku czy Apartamentach Oszmiańska 20, warszawskich projektach dewelopera Home Invest.  

- Najczęściej wybierane są w nich lokale jedno i dwupokojowe. Ceny zaczynają się od 267 tys. zł  Inwestycje w mieszkania w bardzo dobrych lokalizacjach, przede wszystkim w pobliżu stacji metra są uważane za najbezpieczniejsze, ze względu na przekonanie klientów, że w dłuższej perspektywie nie stracą na wartości, bo zawsze będą chętni by je wynająć – przekonuje Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest. 

Atrakcyjną opcję dla inwestorów ma także Lokum Deweloper, który na wrocławskim Starym Mieście buduje osiedle Lokum Porto. 

- Ceny mieszkań o powierzchni około 30 mkw. zaczynają się tu od 320 tys. zł. - informuje Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. sprzedaży w Lokum Deweloper.  

Zagwoski inwestorów

Przed potencjalnymi inwestorami pojawia się jednak zasadnicze pytanie - czy wystarczy najemców? 

-Pytanie jest to szczególnie żywe dziś – gdy przy okazji epidemii – około dwa razy więcej mieszkań niż przed rokiem stoi w największych miastach po prostu pustych. Wyraźnie niższy jest też popyt na mieszkania wynajmowane dotychczas na doby – jako alternatywa dla hoteli. Z drugiej jednak strony trudniejszy dostęp do kredytów powoduje wypychanie na rynek najmu części osób, które w normalnych warunkach dziś rozglądałyby się za kredytem hipotecznym. O dobrych fundamentach rodzimego rynku może ponadto świadczyć atencja, którą cieszy się Polska w oczach inwestorów instytucjonalnych. Ci kupują nad Wisłą nie tylko całe osiedla z przeznaczeniem na wynajem, ale ich łupem stają się nawet firmy deweloperskie – po to, aby te budowały portfele mieszkań na wynajem - tłumaczy Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments 

Jak dodaje, takie podmioty działają na rynku nie pod wpływem impulsów, ale z dłuższym horyzontem, czyli w większym stopniu bazując na danych stricte fundamentalnych.  

-Te sugerują, że rodzimy rynek ma szanse jeszcze bardzo wyraźnie rosnąć. I tak na przykład osoby, które realizują swoje potrzeby mieszkaniowe poprzez najem mieszkań na zasadach rynkowych stanowią w Polsce zaledwie 4,2 proc. populacji. Dla porównania średnia unijna to 22 proc.- wynika z danych Eurostatu. Atrakcyjność rynku najmu w Polsce nie wynika jednak tylko z faktu, że rynek ten jest na wczesnym etapie rozwoju. Bardzo ważne jest też to, że w Polsce rentowność wynajmu jest nawet 2 razy wyższa niż we Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemczech -wynika z danych portalu Global Property Guide. Gdyby tego było mało, to przeludnienie zasobu mieszkaniowego jest u nas jednym z największych na starym kontynencie. Z danych Eurostatu wynika bowiem, że w aż 2 na 3 mieszkaniach wynajmowanych w Polsce mieszka za dużo ludzi. Dla porównania w UE średnia to mniej niż 1 przeludnione mieszkanie na 5 wynajmowanych – dodaje Bartosz Turek. 

Artykuły, które mogą Cię zainteresować