Złoto już tak nie błyszczy. Ceny kruszcu spadają

Ci, którzy kupili w lecie złoto z nadzieją na wzrost cen, mogą być rozczarowani, bo są na minusie. Ale ci, którzy zakupu dokonali na początku roku, nadal mają spore zyski. Choć też nie wszyscy


O czym przeczytasz?

Żółty kruszec wyraźnie tanieje

Ze złotem tak jest, że jak zaczyna rosnąć, to pojawiają się prognozy, pokazujące nabywcom możliwość uzyskania oszałamiających stóp zwrotu w dość krótkim czasie. A potem złoto zaczyna tanieć.

Bezpieczna przystań dla każdego

Atutem złota jest to, że stanowi bezpieczną przystań na trudne czasy w gospodarce dla każdego. Chroni przez utratą wartości środków, a często nawet daje nieźle zarobić, no i można je kupić praktycznie bez problemu wszędzie. Dlatego kiedy tylko pojawiają się oznaki kryzysu, złoto mocno zyskuje na wartości.

Tak było i teraz. Rajd złota ku górze rozpoczął się w czerwcu ubiegłego roku, a więc zanim jeszcze ktokolwiek usłyszał o koronawirusie. Wtedy właśnie kurs złota, wcześniej oscylujący między 1,1 -1,3 tys. dolarów za uncję, przebił poziom 1,4 tys. dolarów za uncję, a potem zatrzymał się w okolicach 1,5 tys. dolarów.

Stroma wspinaczka w górę

Na początku tego roku uncja kosztowała 1529,12 dolarów. Czyli 5810 zł, licząc wg ówczesnego kursu dolara.

Wtedy już było głośno o epidemii, jaka wybuchła w Chinach, a kolejne doniesienia o rozprzestrzenianiu się choroby w kolejnych krajach oraz jej wpływ na gospodarkę sprawiały, że złoto wydawało się jeszcze bardziej bezpieczne niż kiedyś. Dlatego jego kurs szybko rósł. W marcu złoto pokonało barierę 1,6 tys. dolarów za uncję, w kwietniu – 1,7 tys. dolarów. W lipcu kruszec przebił nie tylko poziom 1,8 tys. dolarów, ale także 1,9 tys. dolarów, a w sierpniu – było już 2 tys. dolarów. 6 sierpnia cena uncji osiągnęła 2065 dolarów, czyli 7 691 zł.

Ci, którzy kupili złoto na początku roku, byli wtedy 35 proc. do przodu, licząc w dolarach (32 proc., w przeliczeniu na złote). Ci zaś, którzy na fali złotej hossy właśnie w sierpniu zdecydowali się na zakupy – no cóż, oni mają złoto.

Im lepsze nastroje, tym niższy kurs złota

To był jak do tej pory najwyższy kurs złota. Jeszcze w sierpniu cena spadła poniżej 2 tys., we wrześniu obsunęła się poniżej 1,9 tys. dolarów za uncję. Pogorszenie się sytuacji epidemicznej i nadchodzące wybory w USA sprawiły, że w październiku i na początku listopada cena znów wynosiła ponad 1,9 tys. dolarów, ale obecnie jest już daleko poniżej tego poziomu. 26 listopada kurs zamknięcia wynosił 1810 dolarów za uncję, a więc 6 804 zł.

Kiedy kurs złota zaczął spadać, pojawiały się prognozy, wg których to tylko tymczasowy spadek i za rok złoto będzie znacznie droższe, nawet w okolicach 2,7 tys. dolarów. Ale faktycznie jest tak, że kiedy prognozy dla gospodarki się poprawiają, złoto tanieje.

A prognozy są dobre, wszyscy liczą na wyraźne odbicie już w przyszłym roku, które będzie kontynuowane w kolejnym. Dodatkowo ostatnie doniesienia o szczepionkach zwiększyły prawdopodobieństwo, że wkrótce epidemia się skończy na dobre. I choć już obecnie pojawiają się ostrzeżenia przed kolejnym, trzecim etapem epidemii, to chyba wszyscy mają nadzieję, że liczba chorych nie będzie już tak wysoka jak jesienią i że dzięki szczepionkom uda się ograniczyć liczbę zachorowań nawet w stosunku do wiosny tego roku. Potem zaś epidemia skończy się na dobre, a wraz z nią – problemy gospodarcze.

Jedni zarobili, inni nie

Ci, którzy kupili złoto na początku roku, mimo spadku kursu w ostatnim czasie powinni być zadowoleni. Nadal bowiem kruszec kosztuje o ponad 18 proc. więcej niż w styczniu (tyle w dolarach, w złotych jest to 17 proc.). Ale ci, którzy kupili u szczytu, już stracili 12 proc. w dolarach i ponad 11 proc. w złotych.

Złotego interesu nie zrobili też ci, którzy kupili kruszec na fali pędu, który rozpoczął się wraz z rozpoczęciem się epidemii. Co prawda giełdowe notowania kruszcu wyceniały go wtedy na około 7 tysięcy zotych za uncję, ale u dystrybutorów złota szybko zabrakło i zaczęli żądać za nie bardzo wysokich sum – nawet 8-9 tysięcy złotych za uncję. Niestety, okazało się, że zakupy robione w pośpiechu i pod wpływem ogólnej paniki nie były najlepszym posunięciem.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować