Bezkontaktowy wynajem albo zakup? To może zagrać

Oni po raz pierwszy zobaczyli na żywo swoje nowe mieszkania w dniu przeprowadzki. Sprawdź, czy ryzyko się opłaciło.


O czym przeczytasz?

Kupowanie mieszkań w sieci

Czy wynająłbyś albo kupił mieszkanie, nigdy przedtem w nim nie będąc? Pandemia koronawirusa przeorganizowała nasze życie. Odczuli to także ci, którzy - w nowej rzeczywistości - postanowili zmienić swoje cztery kąty. Serwis dailymail.co.uk dotarł do osób, które podjęły decyzję o wynajmie nowego lokum, mając do dyspozycji wyłącznie jego zdjęcia i wideo. Sprawdź, czy ich ryzyko się opłaciło.

Oni wybrali swoje nowe domy zdalnie. Żałują?

29-letnia Camilla Churchill wraz z chłopakiem i dwójką przyjaciół, wynajmowała mieszkanie w londyńskiej dzielnicy New Cross.

- Gdy doszło do pierwszego lockdownu, chcieliśmy przedłużyć umowę o kilka miesięcy, jednak właściciel się na to nie zgodził – mówi Camilla w rozmowie z dailymail.com.uk.

Ona i jej chłopak musieli znaleźć nowe lokum. Nie ukrywają, że nie było to proste. Jakość zdjęć i filmów, dostępnych w sieci pozostawiała wiele do życzenia. Jednak gdy para zainteresowała się jednym z mieszkań w dzielnicy Greenwich, z pomocą przyszli jego ówcześni lokatorzy.

- Nakręcili dla nas własne wideo. Sfilmowali każdy zakamarek, pokazali, które meble pozostaną do naszej dyspozycji. Materiał dał odpowiedź na mnóstwo naszych pytań. Nieruchomość jest nawet lepsza, niż się spodziewaliśmy. Cieszymy się, że zaryzykowaliśmy – mówi Camilla.

Także 44-letnia producentka telewizyjna Kristin Tamm i jej partner Olivier, po raz pierwszy na żywo zobaczyli swoje nowe mieszkanie w momencie przeprowadzki. Para zdecydowała się przenieść z Monachium do Londynu. Wybrali inwestycję typu Build to Rent, a więc taką, w której mieszkania można tylko wynajmować.

- Najpierw obejrzałam budynek na Instagramie, a następnie skontaktowałam się z pośrednikiem w sprawie wirtualnego spaceru. Będąc w Monachium - za pośrednictwem FaceTime - zobaczyłam pięć różnych mieszkań w budowie – opowiada Kristin.

Para wybrała takie, które najbardziej odpowiadało ich oczekiwaniom.

- Kiedy przyjechaliśmy, wszystko było przygotowane, umeblowane. Byliśmy pierwszymi lokatorami tego mieszkania, a więc było ono czyste i zadbane. Wszystko poszło po naszej myśli  - zapewnia Kristin. 

Deweloperzy zadomawiają się w sieci, bo tego chcą kupujący 

Nieco ostrożniej wybieramy w sieci mieszkania do kupienia. Pewne jest jednak to, że coraz więcej z nas podejmuje decyzje zakupowe na etapie przeglądania oferty. Nic więc dziwnego, że deweloperzy "rosną" w sieci.

- Widzimy, jak chętnie klienci korzystają opcji zdalnych, które rozszerzyliśmy w tym roku. Coraz częściej wybierają osiedle i mieszkanie w trybie online, analizują możliwości z biurem sprzedaży za pośrednictwem video czatu, a umowę podpisują elektronicznie. Takie opcje na stałe pozostaną na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Klienci oczekują szybkiej reakcji i mobilności. Nadal wiele osób preferuje kontakt osobisty w biurze sprzedaży, jednak sądzimy, że kanał online będzie się systematycznie rozwijał - mówi w sondzie, przygotowanej przez serwis Dompress.pl Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w firmie Robyg.

Podobne obserwacje ma Robert Stachowiak, prezes firmy SGI.

- W obecnych czasach większość naszego życia przeniosła się do online’u. Niezależnie od panującej sytuacji epidemicznej, klienci w pierwszej kolejności robią rozeznanie w internecie, przeglądają strony deweloperów, czytają opinie, uczestniczą w wirtualnych spacerach i w ten sposób zapoznają się z interesującą ich inwestycją. Kolejnym krokiem jest zwykle telefon do biura sprzedaży, który pozwala poznać ceny, dostępność danego lokalu, czy też umówić się na spotkanie – mówi Robert Stachowiak.

Zaznacza jednak, że przy tak poważnej decyzji, jak zakup mieszkania, informacje zebrane w internecie mogą nie wystarczyć. 

- Klienci chcą osobiście odwiedzić teren inwestycji, porozmawiać z doradcą, poznać walory lokalizacji oraz samego projektu. Nie oznacza to, że pandemia nie wpłynęła na sposoby dokonywania zakupu mieszkania. Zdecydowanie rośnie liczba spotkań uprzednio umówionych – dodaje Robert Stachowiak.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować