Miliony Polaków czeka wymiana liczników energii elektrycznej. Nowe będzie można sprawdzić przez internet

Minister Klimatu chce wymiany 16 mln starych liczników energetycznych na nowe, inteligentne. Wszyscy mają na tym zarobić


O czym przeczytasz?

Łatwiej będzie oszczędzać prąd

W Komitecie Stałym Rady Ministrów trwają prace nad obszerną nowelizacją prawa energetycznego. Poza regulacjami, związanymi z magazynowaniem energii czy zasadami, na jakich np. przewoźnik kolejowy będzie odsprzedawał energię odzyskiwaną przez lokomotywę w trakcie hamowania, są tam zapisy o wymianie liczników.

8 lat na inteligentne liczniki

Resort klimatu chce wprowadzić obowiązek wymiany obecnie używanych liczników na nowe, inteligentne. Ten obowiązek obejmie firmy dystrybucyjne, które będą musiały na poważnie ruszyć z instalowaniem nowej generacji urządzeń pomiarowych.

W ustawie zapisane są progi, jakie firmy muszą osiągnąć. I tak – do końca 2023 r. nowe liczniki mają stanowić 15 proc. wszystkich, do 2025 – 35 proc., a do końca 2027 r. – 65 proc. Na koniec roku 2028 odsetek nowych liczników ma sięgnąć 80 proc.

To będzie wielka operacja

Wymiana liczników to zadanie naprawdę dużych rozmiarów. Jak wynika z informacji zamieszczonych w uzasadnieniu do projektu, projekt będzie dotyczyć głównie gospodarstw domowych oraz małych przedsiębiorców. Wśród obiorców domowych tylko nieco ponad 9 proc. ma liczniki, umożliwiające zdalny odczyt, zaś wśród małych przedsiębiorców – nieco ponad 11 proc.

Łącznie cała operacja ma objąć ok. 16 mln odbiorców energii elektrycznej. To oczywiście będzie wiązać się ze sporymi kosztami.

Łącznie ma być to dla odbiorców końcowych ok. 7,2 mld zł. Jednak – jak szacuje resort klimatu – korzyści będą większe, bo odbiorcy końcowi zaoszczędzą aż 11,3 mld zł w ciągu 15 lat.

Warto dodać, że resort klimatu rozpatrywał scenariusz, w którym wymiana liczników miałaby nastąpić do 2023 r. (do poziomu 80 proc.). Ale uznał, że m.in. ze względu na wyraźny wzrost cen liczników koszty byłyby większe od korzyści. Stąd sugestia, aby wybrać dłuższy termin, bo to pozwoli na „naturalną” wymianę liczników (co roku część liczników jest wymieniana z przyczyn awarii czy też wieku).

Co ma dać licznik konsumentowi?

Inteligentny licznik ma sprawić, że odbiorcy przestaną – wreszcie – płacić wg prognoz a zaczną regulować rachunki wg prawdziwego zużycia. Każdy z nas miał do czynienia z sytuacją, kiedy po dłuższym okresie płacenia za energię wg stawek wyliczonych przez zakład energetyczny przychodzi wyrównanie i dość szybko trzeba zapłacić dodatkową, zwykle dość pokaźną sumę. Często też zachodzi odwrotna sytuacja – kiedy okazuje się, że nadpłacaliśmy przez wiele miesięcy i np. przez jeden czy dwa okresy nie trzeba płacić nic.

Odbiorca będzie mógł także śledzić informacje o zużyciu prądu. Dzięki temu będzie mógł np. zorientować się, że np. lodówka zużywa znacznie więcej prądu niż wynikało to ze specyfikacji producenta i wymienić ją na nową.

Nie wzrosną koszty odczytu

Takich korzyści dla konsumentów ma być więcej – a więc szybsze otrzymywanie faktur, łatwiejsza zmiana dostawcy prądu czy wreszcie łatwiejszy montaż instalacji solarnych czy fotowoltaicznych. Możliwa będzie także zmiana zasady płacenia za prąd – zamiast zapłaty za wykorzystaną energię będzie można wpłacić określoną kwotę z góry i korzystać z takiej ilości energii, jaką sobie zaplanowaliśmy.

Wreszcie po instalacji inteligentnego licznika ma zniknąć opłata abonamentowa, związana z odczytywaniem licznika. To całkiem spore kwoty, resort klimatu szacuje je na 2,5 mld zł w latach 2019-2028. Warto jeszcze dodać, że unijne regulacje wymagają częstszych niż do tej pory odczytów, co mogłoby oznaczać wzrost kosztów, a więc i opłaty abonamentowej.

Firmy energetyczne także skorzystają

Inteligentne liczniki mają dać sporo korzyści dostawcom prądu. Przede wszystkim te urządzenia pojawią się nie tylko u odbiorców końcowych, ale także na stacjach transformatorowych, które przekształcają średnie napięcie w niskie. To oznacza, że sprzedawca prądu będzie wiedział, ile energii do danego obszaru dostarczył i ile sprzedał, a więc łatwiej będzie mu wykryć przypadki kradzieży prądu. Wg uzasadnienia do projektu ustawy, dzięki inteligentnym licznikom straty na kradzieży prądu mają zostać zredukowane aż o 60 proc.

To ma zmniejszyć zapotrzebowanie na energię, podobnie jak sama wiedza, uzyskiwana na bieżąco, o popycie na energię. Dzięki temu firmy energetyczne będą mogły produkować mniej prądu wtedy, gdy nie jest on potrzebny i będzie im łatwiej reagować na zwiększone zapotrzebowanie, jeśli się pojawi. A że odbiorcy końcowi będą bardziej pilnować zużycia, to w uzasadnieniu szacuje się, że zapotrzebowanie na prąd ze strony gospodarstw domowych spadnie o 20 proc. w szczytach poboru.

Jest jeszcze kwestia danych

Przy inteligentnych licznikach zawsze pojawia się problem ochrony danych. Wiadomo bowiem, że bardzo dokładne informacje o zużyciu energii w poszczególnych gospodarstwach to dla wielu firm kopalnia złota. Dysponując takimi danymi, sprzedawca AGD byłby w stanie ocenić, jakie urządzenia są w domu i które nadają się do wymiany i taką ofertę wysłać właścicielowi lokalu.

W uzasadnieniu jest mowa o tym, że firmy muszą takie dane chronić tak, jak dane osobowe. Może się okazać, że zainteresowanie danymi energetycznymi będzie tak duże, że ten zakaz w ten czy inny sposób zostanie złagodzony. A wtedy utoniemy pod kolejną falą spamu, związanego właśnie z ofertami wynikającymi z danych o zużyciu energii.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować