Mieszkań w Polsce szybko przybywa. W tym roku może paść kolejny rekord

Jeszcze w tym roku liczba mieszkań w Polsce może przekroczyć 15 mln. O ile oczywiście epidemia nie pokrzyżuje planów budującym.


O czym przeczytasz?

kolejne rekordy w polskim budownictwieBudownictwo mieszkaniowe w Polsce od lat bije kolejne rekordy. To sprawia, że zasoby mieszkań i domów powiększają się coraz szybciej. W tym roku może paść kolejna ważna bariera – liczba mieszkań w naszym kraju może przekroczyć poziom 15 mln. 

Brakuje nieco ponad 52 tys. mieszkań 

Z danych GUS wynika, że na koniec 2019 roku zasób mieszkań w Polsce wynosił nieco ponad 14,81 mln. To oznaczało, że do przebicia poziomu 15 mln brakuje tylko niecałe 190 tys. mieszkań. Biorąc pod uwagę skalę rozpędzenia budownictwa mieszkaniowego, wydawało się, że da się ten wynik osiągnąć bez problemu. A potem przyszła epidemia. 

Przyniosła ze sobą spowolnienie pod względem liczby oddawanych mieszkań. Na szczęście wraz ze znoszeniem przez rząd ograniczeń, mieszkaniówka zaczęła odrabiać te straty. 

Do końca sierpnia 2020 tego roku budujący – czyli deweloperzy, inwestorzy indywidualni, spółdzielnie mieszkaniowe i inni – oddali do użytku 135,8 tys. mieszkań, a więc więcej niż w tym samym okresie 2019 roku. Jeśli dodać te nowe lokale do zasobów z roku ubiegłego, to można przyjąć, że obecnie liczba mieszkań w naszym kraju zbliżyła się już do 14,95 mln. A więc brakuje już tylko nieco ponad 52 tys. lokali do  do 15 mln. 

Kryzys może zaszkodzić 

Są dwa czynniki, które mogą nieco opóźnić pokonanie tej bariery. Pierwszym jest kryzys, jaki został spowodowany przez koronawirusa. Wprawdzie na razie nie widać dużego wzrostu bezrobocia, ale istnieje niebezpieczeństwo, że będzie ono rosnąć wraz z wygasaniem rządowych programów pomocowych. Powiększenia się grona osób bez pracy spodziewa się choćby rząd, co wynika z przymiarek do budżetu na przyszły rok. 

Dodatkowym problemem, związanym z kryzysem, jest sytuacja na rynku kredytowym. Banki zaostrzyły warunki udzielania finansowania na zakup mieszkań. Według danych NBP, w drugim kwartale 2020 r. nie tylko podniosły marże, ale i wymagania dotyczące wkładu własnego. Wprawdzie w trzecim kwartale ich polityka kredytowa została nieco złagodzona, ale nadal jest bardziej restrykcyjna niż przed kryzysem.   

W efekcie banki sprzedają mniej kredytów niż np. rok wcześniej. A mniejsza liczba kredytobiorców oznacza także mniejszy popyt na mieszkania. 

Rynek reaguje z opóźnieniem 

Możliwe jednak, że ten spadek popytu przełoży się na liczbę oddawanych mieszkań z opóźnieniem. Wiele osób bowiem kupuje lokale jeszcze na etapie tzw. dziury w ziemi, a czasem wręcz jeszcze nawet przed wykopaniem fundamentów. To zaś oznacza, że na dużą część, być może nawet większość budowanych mieszkań kredyty zostały już udzielone. 

Dodatkowo budującym nie opłaca się przerywać budów. Tych zaś od lat przybywało. W efekcie przez najbliższe dwa lata można się spodziewać coraz większej liczby mieszkań oddawanych do użytku. Przez dwa lata, bo tyle właśnie trwa przeciętna budowa bloku przez dewelopera. 

Nieco inaczej jest z inwestorami indywidualnymi. W Polsce wiele osób buduje tzw. metodą gospodarczą, a więc kolejne etapy inwestycji realizowane są wtedy, kiedy po prostu są pieniądze. Jeśli sytuacja ekonomiczna w kraju wyraźnie się pogorszy, indywidualni inwestorzy mogą po prostu wstrzymać działania, aby zostawić sobie więcej środków na czarną godzinę. Warto dodać, że inwestorzy indywidualni w 2019 roku oddali do użytku prawie 1/3 ze wszystkich nowych mieszkań. 

Domy się starzeją 

Drugim czynnikiem, który może opóźnić pokonanie bariery 15 mln mieszkań w Polsce, może być starzenie się budynków. W końcu u nas nie tylko oddaje się nowe domy, ale także burzy stare. 

Tego, jaka jest skala tego zjawiska, można się dowiedzieć z danych GUS. Wprawdzie nie ma danych za rok 2019, ale na przykład ubytki z zasobach mieszkaniowych w 2018 roku wyniosły nieco ponad 2,8 tys., rok wcześniej zniknęło ponad 2,9 tys. mieszkań, a w roku 2016 – aż 3,15 tys. 

Co ciekawe, liczby dotyczące ubytków w zasobach mieszkaniowych tylko częściowo tłumaczą różnice w danych  statystycznych. Według GUS na koniec 2018 roku mieliśmy w kraju 14 mln 615 tysięcy mieszkań. W 2019 roku na rynek weszło 207,2 tys. nowych lokali. Gdyby tylko dodać jedną wartość do drugiej, to zasób mieszkań na koniec 2019 roku powinien wynosić 14 mln 822 tysiące, tymczasem wg GUS było to 14 mln 813 tysięcy. Brakuje wiec 9 tysięcy mieszkań. To mało prawdopodobne, aby nagle liczba likwidowanych mieszkań tak bardzo wzrosła, zapewne także i w 2019 roku była bliska 3 tys., więc można tylko się zastanawiać, gdzie się podziało 6 tys. lokali. 

Milion w pięć lat 

Osiągnięcie poziomu 15 mln mieszkań w kraju będzie oznaczać, że coraz szybciej budujemy. Na to, aby zwiększyć zasób lokali z 13 do 14 mln, musieliśmy czekać 7 lat. Z kolei wzrost z 14 do 15 mln uda się zapewne osiągnąć już w 5 lat.

A jeśli kryzys nie uderzy w Polaków zbyt mocno, to jest nadzieja, że na kolejny milion będziemy czekać jeszcze krócej.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować