Poprawa nastrojów Polaków przełoży się na wzrost sprzedaży mieszkań

Wrzesień był kolejnym miesiącem odbudowy nastrojów Polaków – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Z lepszego humoru kupujących powinni cieszyć się deweloperzy, bo jest silny związek między poprawą nastrojów a wzrostem sprzedaży mieszkań


O czym przeczytasz?

Dobre nastroje sprzedają mieszkaniaGłówny Urząd Statystyczny od lata bada nastroje konsumentów. Po tym, jak w czasie lockdownu humory kupujących mocno podupadły, teraz widzimy ich odbudowę. Proces nie jest szybki, ale jednak widać, że Polacy z mniejszą obawą patrzą w przyszłość.

Skłonność do poważnych zakupów ma znaczenie

Główny Urząd Statystyczny przy ocenie nastrojów konsumenckich używa dwóch indeksów – jeden nazywa się Bieżącym Wskaźnikiem Ufności Konsumenckiej i pokazuje obecne postrzeganie własnej sytuacji przez gospodarstwa domowe, drugi to Wyprzedzający Wskaźnik Ufności Konsumenckiej i oczywiście ma posłużyć do oceny postrzegania przyszłości przez Polaków.

Chcielibyśmy się skupić na pierwszym indeksie, czyli na Bieżącym Wskaźniku Ufności Konsumenckiej. Składa się on z trzech części, a więc ze zmiany oceny sytuacji finansowej gospodarstwa domowego, z oceny zmiany ogólnej sytuacji ekonomicznej w kraju oraz ze wskaźnika o nazwie „Obecne dokonywanie ważnych zakupów”. Ten trzeci podindeks ma bardzo duże znaczenie dla rynku nowych mieszkań.

Im wyższa jest bieżąca skłonność do dokonywania ważnych zakupów, tym lepszych wyników mogą się spodziewać deweloperzy.

Widać to na wykresie, na którym porównywaliśmy wartość wskaźnika „Obecne dokonywanie ważnych zakupów” do sprzedaży nowych mieszkań przez deweloperów na sześciu największych rynkach w Polsce, którą podaje firma JLL. Zależność jest uderzająca.

Nastroje a sprzedaż mieszkań

Lepsze nastroje sprzedają mieszkania

Widać, że jeśli polskie gospodarstwa domowe oceniają swoją kondycję finansową dobrze i czują się na sile dokonywać większych zakupów, rośnie sprzedaż deweloperów. I odwrotnie – gdy sytuacja się pogarsza, deweloperzy sprzedają mniej, choć występuje niewielkie opóźnienie.

Tak było choćby pod koniec roku 2019 i na początku roku 2020. Mimo już widocznego pogorszenia się nastrojów, a więc i niższej skłonności do wydawania dużych kwot, mieszkania sprzedawały się bardzo dobrze. Wynika to oczywiście stąd, że od momentu podjęcia decyzji o zakupie do finalizacji transakcji upływa zwykle trochę czasu, bo trzeba znaleźć odpowiednie mieszkanie i uzyskać finansowanie, zwykle chodzi o kredyt bankowy. Do tego ostatniego trzeba umowy przedwstępnej, w której często są zapisy o karach w razie niepowodzenia transakcji z winy kupującego. A więc wiele osób decyduje się na zakup mieszkania nawet wtedy, kiedy już gorzej oceniają oni swoją sytuację, aby nie ponosić strat.

Odbicie w nastrojach daje nadzieję w odbiciu sprzedaży

Dane GUS, pokazujące odbudowę nastrojów w III kwartale i wyższą skłonność gospodarstw domowych do dużych zakupów, daję nadzieję, że wyniki sprzedaży deweloperów na 6 największych rynkach się poprawią.

Niestety, nie ma na razie mowy o powrocie do znakomitych wyników I kwartału 2020 r., kiedy to nabywców znalazło 18,9 tys. mieszkań. Skłonność do dokonywania dużych zakupów znajduje się – po poprawie z III kwartału – na poziomie z 2014 r., kiedy to wychodziliśmy z dotkliwego dla gospodarki i sytuacji Polaków spowolnienia z lat 2012-2013. Jeśli więc sprzedaż na największych rynkach wróci do tego poziomu w III kwartale, to możemy spodziewać się ok. 11-12 tys. transakcji zakupu nowych lokali. W stosunku do II kwartału (gdy sprzedaż wyniosła 6,9 tys.) będzie to duży wzrost, ale jednak do powrotu do rezultatów z początku roku będzie nadal daleko.

Banki mogą sprawić kłopot

Przeszkodą w odbudowie popytu na mieszkania mogą być zwiększone wymagania banków. Obecnie prowadzą one ostrzejszą politykę kredytową niż choćby pod koniec 2019 roku, co sprawia, że trudniej jest o kredyt. Widać to choćby w danych Biura Informacji Kredytowej za ostatnie miesiące.

W lipcu i sierpniu 2019 roku więcej niż połowa wniosków w sprawie kredytu hipotecznego była przez banki akceptowana, zaś w analogicznych miesiącach roku 2020 ten odsetek spadł poniżej 50 proc.

Również rynek wtórny zależy od nastrojów konsumentów

Rynek nieruchomości to nie tylko nowe mieszkania, ale także i mnóstwo transakcji na rynku wtórnym. Tutaj także widać całkiem wyraźną korelację, choć – niestety – dysponujemy krótszym szeregiem danych.

Ze strony dane.gov.pl wzięliśmy informacje dotyczące liczby aktów notarialnych, obejmujących transakcje sprzedaży lokali mieszkalnych (zarówno starych, jak i nowych), spółdzielczych własnościowych praw do mieszkania (czyli mieszkań spółdzielczych) oraz umów deweloperskich, które są rodzajem wydatku mieszkaniowego. Niestety, dane obejmują tylko okres między 2013 rokiem a I półroczem 2019 r. (na wykresie prezentujemy nasz szacunek). Wcześniejsze dane o liczbie aktów notarialnych mają zupełnie inny format i są po prostu nieporównywalne.

Nastroje a rynek wtórny

Ale i tak widać zależność między skłonnością gospodarstw domowych do dokonywania dużych zakupów a liczbą aktów notarialnych, związanych z zakupem lokali. Z punktu widzenia budownictwa mieszkaniowego kluczowe jest, żeby konsumenci odzyskali wiarę w przyszłość i żeby ich ocena sytuacji nadal się poprawiała.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować