Liczba rachunków maklerskich szybko rośnie

Po latach posuchy warszawski parkiet przyciąga nowych inwestorów. W I półroczu otwartych zostało 73,5 tys. nowych rachunków maklerskich. Taki rachunek możesz otworzyć bez wychodzenia z domu i podjąć ryzyko giełdowych spekulacji.


O czym przeczytasz?

Polacy wracają na giełdęPrzez ostatnie lata inwestorzy indywidualni trzymali się od giełdy z daleka. Liczba rachunków malała, podobnie jak udział tej grupy graczy w obrotach. Ale złe czasy dla giełdy minęły.

Zainteresowanie giełdą odżywa

Jak poinformowała GPW, w I połowie 2020 roku zostało założonych 73,5 tys. nowych rachunków maklerskich. Tak dużego wzrostu zainteresowania giełdą nie było od czasów debiutów dużych spółek należących do Skarbu Państwa.

To całkiem spory wzrost, jeśli wziąć pod uwagę, że na koniec 2019 roku liczba rachunków maklerskich należących do inwestorów indywidualnych wynosiła – wg danych KDPW – niespełna 1,25 mln. Wzrost o 73,5 tys. oznacza, że liczba prywatnych graczy giełdowych powiększyła się o prawie 6 proc. Na koniec czerwca było łącznie prawie 1,32 mln.

Pieniądze inwestorów indywidualnych mają znaczenie

Wraz ze wzrostem liczby nowych rachunków powiększa się znaczenie inwestorów indywidualnych dla warszawskiej giełdy.

- Istotnie – o 9 pp. rdr – wzrósł udział w obrotach krajowych inwestorów indywidualnych. W pierwszym półroczu wyniósł on 22 proc. – czytamy w informacji opublikowanej przez GPW.

Takiego udziału inwestorów indywidualnych na głównym rynku GPW nie było od lat. Na warszawskiej giełdzie bowiem królują inwestorzy zagraniczni, którzy generują więcej niż połowę obrotów (dokładnie 58 proc. w I półroczu). Drugie miejsce zazwyczaj zajmują polskie instytucje. Jednak w I połowie tego roku spadli oni na trzecią pozycję, jako że wygenerowali tylko 30 proc. obrotów.

Jak założyć rachunek inwestycyjny?

Jeśli chcesz także spróbować swoich sił na giełdzie, to również musisz założyć rachunek inwestycyjny. Można oczywiście wybrać się do jednego z domów maklerskich i zawrzeć umowę, ale najprostszą metodą jest wejście na własne konto. Praktycznie każdy bank oferuje w ramach ROR możliwość otwarcia rachunku maklerskiego. Zwykle samo uruchomienie rachunku jest bezpłatne – wystarczy tylko kilka kliknięć, abyś otworzyła/otworzył sobie drogę do inwestowania na giełdzie.

Musisz jednak pamiętać, że otwarcie rachunku to jedno, a prowadzenie – coś innego. Warto, abyś zajrzała/zajrzał do tabeli opłat. Przykładowo w Banku Pekao SA, według tabeli opłat tamtejszego biura maklerskiego, za prowadzenie rachunku trzeba zapłacić 60 zł za każdy rok kalendarzowy. Jako że mamy już drugą połowę roku, to jeśli zdecydujesz się na otwarcie tam rachunku, zapłacisz 30 zł.

Za zakup i sprzedaż akcji trzeba zapłacić

No i musisz wiedzieć, że zakup akcji poprzez rachunek inwestycyjny wiąże się z koniecznością zapłaty prowizji. Podobnie jest ze sprzedażą. Dobrze więc, abyś wiedziała/wiedział, jakie są to prowizje. Takie informacje znajdziesz w tabeli opłat biura maklerskiego.

W Banku Pekao SA za jedno zlecenie zakupu czy sprzedaży akcji polskich zapłacisz 0,375 proc. jego wartości, ale nie mniej niż 5,9 zł. I to pod warunkiem, że dokonasz go przez system internetowy. Gdybyś chciała/chciał takie zlecenie złożyć osobiście w oddziale biura maklerskiego, koszt rośnie do 1,19 proc. (ale też nie mniej niż 5,9 zł).

O tych progach minimalnych warto pamiętać, kiedy już zdecydujesz się kupić akcje. Przykładowo, jeśli złożysz zlecenie o wartości 1 tys. zł, to będzie ono kosztowało nie 3,75 zł, jak wynika z wartości procentowych, ale 5,9 zł. Żeby nie płacić „za nic”, zlecenie powinno mieć wartość 1575 zł.

Warto poczytać tabele opłat, bo przy okazji dowiesz się także, jakich innych operacji na giełdzie możesz dokonywać. A jest tego sporo. Jednocześnie sugerujemy, żebyś na początku skupiła się/skupił na najprostszych instrumentach finansowych, takich jak akcje czy obligacje (ich zakup i sprzedaż są tańsze niż operacje na akcjach). Wprawdzie mówi się o wrzucaniu początkujących na głęboką wodę, ale w przypadku inwestowania pieniędzy najlepiej zaczynać od rzeczy stosunkowo łatwych. Im bardziej skomplikowane instrumenty, tym więcej – dosłownie – kosztuje nauka.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować