Pieniądze z lokat odpływają szerokim strumieniem

Polacy przestali zakładać lokaty. Od początku roku z depozytów odpłynęło już prawie 71 mld zł. Ale te pieniądze nie odpłynęły daleko, bo trafiły na rachunki bieżące


O czym przeczytasz?

Ubywa lokat

Wrzesień był 14 z rzędu miesiącem, kiedy Polacy wycofywali pieniądze z lokat. Ten trend trwa nieprzerwanie od sierpnia 2019 roku. Tyle że w roku 2020 ten odpływ mocno się nasilił

Prawie co czwarta lokata została zlikwidowana

We wrześniu z depozytów wycofano 4,3 mld zł. To sporo, choć jak na dane z poprzednich miesięcy, kiedy Polacy likwidowali depozyty o wartości ponad 10 mld zł miesięcznie, to całkiem niezły wynik.

Łącznie od początku roku z lokat odpłynęło już prawie 71 mld zł. To prawie 24 proc. łącznej wartości depozytów terminowych Polaków. Takiego fatalnego okresu dla depozytów bankowych jeszcze nie było.

Lokat szybko ubywa

Skarbce banków się zapełniają

Ale to, że Polacy likwidują lokaty nie oznacza, że spadła nasza skłonność do oszczędzania. Wprost przeciwnie – pod tym względem rok 2020 też jest wyjątkowy. Na koniec września wartość środków trzymanych przez nas w bankach wyniosła ponad 962 mld zł. W miesiąc przybyło ponad 3,3 mld zł, a od początku roku – aż 64 mld zł. W analogicznym okresie roku 2019 ten przyrost wynosił ponad 52 mld zł, a rok wcześniej – niespełna 39 mld zł.

Przyrost depozytów bieżących tłumaczyć można tak, że Polacy w ostatnich miesiącach oszczędzają i doceniają bezpieczeństwo oferowane przez bankowe rachunki. Działać może tu jeszcze jeden ważny mechanizm. Chodzi o to, że jeśli posiadacz lokaty likwiduje depozyt i za te pieniądze kupuje coś szczególnie wartościowego od innej osoby (np. samochód, dom, działkę czy mieszkanie), to gotówka najpewniej powędruje na konto zwykłe lub oszczędnościowe sprzedającego. Reasumując, Polacy chcą oszczędzać i oszczędzają, ale po prostu uznają, że nie opłaca im się lokować kapitału na dłużej. I z danych NBP wynika, że mają rację.

Odsetki na poziomie 0,1 proc. rocznie

NBP nie podał jeszcze danych o oprocentowaniu depozytów we wrześniu, ale raczej trudno się spodziewać, aby było ono zasadniczo inne niż w sierpniu (a jeśli się zmieni, to raczej można oczekiwać dalszych redukcji stawek). Ale już dane sierpniowe wystarczą, żeby zorientować się, że Polacy postępują całkiem racjonalnie.

Średnie oprocentowanie lokat na okres dłuższy niż pół roku to 0,1 proc. To oznacza, że na każde 100 zł ulokowanych na lokacie klient banku otrzyma 8 groszy (10 gr odsetek minus podatek). Krótsze lokaty dają więcej, co wynika z różnego rodzaju promocji i zachęt, stosowanych przez banki, chcące przyciągnąć nowych klientów.

Wg danych NBP, za lokaty od 3 do 6 miesięcy można było dostać 0,2 proc. rocznie, a za lokaty na od 1 do 3 miesięcy – aż 0,5 proc. Depozyty z terminem do 1 miesiąca dawały do 0,2 proc.

Rachunki oszczędnościowe korzystniejsze od lokat

Fakt, że Polacy nie zakładali dłuższych lokat, w tej sytuacji nie dziwi. Podobnie jak to, że nie ma wielkiego boomu na lokaty 3-miesięczne, bo te zwykle są obłożone ograniczeniami (dla pierwszych klientów, z limitem kwotowym), wymagają też często zakupu dodatkowych produktów. W tej sytuacji najsensowniejszym z punktu widzenia klienta banku rozwiązaniem jest trzymanie środków na rachunkach bieżących lub oszczędnościowych. Te ostatnie dają często nawet lepsze oprocentowanie niż dłuższe lokaty.

I zapewne właśnie tam płyną nowe środki, odkładane przez Polaków. W niełatwych czasach dobrze jest mieć łatwy dostęp do pieniędzy, zwłaszcza jeśli oprocentowanie jest niewiele niższe, a często wręcz wyższe od najlepszych lokat, które nie są przeznaczone dla „nowych klientów”.

Kredyty za to rosną

Dane NBP obejmują także informacje o wartości zadłużenia Polaków. Okazuje się, że na koniec września było to ponad 779 mld zł. To o 5,6 mld zł więcej niż na koniec sierpnia.

Ale ten wzrost nie oznacza, że tyle właśnie pożyczyli Polacy we wrześniu. Dane obejmują wartość długu w złotych oraz w walutach, a ten ostatni zależy od kursu złotego. We wrześniu zwiększył się on o 2,3 mld zł, co wynikało z osłabienia się złotego.

Skupmy się więc na kredytach w złotych. Te na koniec września miały wartość prawie 650 mld zł i były wyższe niż miesiąc wcześniej o ponad 3,3 mld zł. I to jest mniej więcej tyle, ile Polacy pożyczyli we wrześniu. W sierpniu było to 2,5 mld zł, w lipcu – prawie 2,77 mld zł, w czerwcu – 1,4 mld zł.

To bardzo dobra wiadomość, bo pokazuje, że skłonność Polaków do zadłużania się, wygaszona w okresie wiosennego lockdownu, jest coraz większa. To wprawdzie nie są wyniki z 2019 roku, kiedy we wrześniu kredytu wzięte przez Polaków przyrosły o prawie 4,9 mld zł, ale jest to lepszy rezultat niż z września 2019 r. (3,2 mld zł).

Epidemia nie zniechęciła do kredytów i oszczędzania

Zapewne spora część tych kredytów przeznaczona została na zakup mieszkań. Biuro Informacji Kredytowej informowało o wzroście – zwłaszcza we wrześniu – popytu na kredyt hipoteczny, a deweloperzy, sprzedający nowe lokale, zaliczyli bardzo dobry III kwartał 2020 roku. Część kredytów mogła zostać też przeznaczona na konsumpcję, jako że Polacy po okresie zamknięcia chcieli odreagować w lecie.

Generalnie jednak widać, że epidemia nie wygasiła ani skłonności Polaków do oszczędzania, ani chęci wzięcia kredytu na wymarzone mieszkanie. Wygląda na to, że po wiosennym szoku sytuacja w III kwartale prawie wróciła do normy.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować