Lokaty znikną z ofert banków? Ten proces już się zaczyna

Pierwszy bank zdecydował się na rezygnację z lokat terminowych. Czy w jego ślady pójdą kolejne?


O czym przeczytasz?

Polacy rezygnują z lokat. Od lipca 2019 roku z lokat terminowych odpłynęło blisko 90 mld zł, a więc prawie jedna trzecia zgromadzonych na depozytach kwot. Nic dziwnego, że bankowcy zaczynają się zastanawiać, czy lokaty są jeszcze komuś potrzebne.

Tylko jeden depozyt

Na tę zmianę na rynku zareagował PKO BP i zlikwidował prawie wszystkie lokaty. Obecnie klienci tego banku, chcący założyć depozyt, mogą wybrać tylko jeden produkt – lokatę na trzy miesiące, oprocentowaną na 0,01 proc. (tak, na jedną setną procenta).

Bank ma jeszcze w ofercie produkt regularnego oszczędzania pod nazwą „Program budowania kapitału”. Klient w jego ramach może założyć trzy lokaty, na które co miesiąc przelewane są w ramach automatycznego zlecenia wskazane wcześniej kwoty. Tyle że odsetki uzależnione są od WIBOR-u 3 M (czyli stawki, po jakiej banki  pożyczają sobie na trzy miesiące), ale obniżonego o 0,5 pkt. proc. Obecnie, jak bank informuje, stawka wynosi zero, co nie zachęca do korzystania z tego produktu.

Inwestowanie zamiast oszczędzania

Ani oprocentowanie lokaty na 3 miesiące, ani tym bardziej zerowe odsetki oferowane w ramach „Programu budowania kapitału” nie stanowi zbyt dużej zachęty do oszczędzania. Zwłaszcza, że lepsze warunki klienci PKO BP mogą otrzymać w ramach kont oszczędnościowych. Podstawowy taki rachunek, oferowany wszystkim klientom, daje 0,2 proc. rocznie.

Można się więc spodziewać, że jeśli ktoś będzie chciał trzymać pieniądze w PKO BP, to raczej wpłaci pieniądze na konto oszczędnościowe. I taki zapewne był jeden z celów banku.

Ale był też inny cel – skłonienie klientów, aby zamiast tradycyjnych lokat zaczęli wybierać także bardziej skomplikowane produkty inwestycyjne. PKO BP mocno promuje inwestycje w fundusze inwestycyjne. W ramach oferty klientowi proponowane są fundusze, dostosowane do jego potrzeb i możliwości ewentualnie może sobie wybrać, jaki rodzaj funduszy go interesuje. W ofercie są produkty strukturyzowane, które dają ochronę kapitału i z góry określony poziom zysku, ale są oparte na kombinacji różnych instrumentów finansowych.

Rynek się zmienia

Fakt, że PKO BP uznał, że obecnie głównym sposobem oszczędzania jego klientów powinno być konto oszczędnościowe, jest odpowiedzią na decyzje Polaków. Jak wspominaliśmy, od lipca 2019 roku z lokat terminowych odpłynęło aż 90 mld zł. W tym czasie jednak środki zgromadzone przez klientów banków na rachunkach bieżących wzrosły aż o 200 mld zł. Przy czym duża część tych pieniędzy nie leży bezczynnie na rachunkach osobistych, ale pracuje właśnie na kontach oszczędnościowych.

Także fundusze inwestycyjne zyskują na popularności. Na koniec listopada ubiegłego roku wartość środków zainwestowanych w funduszach inwestycyjnych wynosiła prawie 280 mld zł. To nie jest rekord pod tym względem, ale ta kwota obejmuje także środki ulokowane przez firmy i dużych inwestorów. Wartość środków wpłaconych przez drobnych inwestorów jest już niewiele niższa od tej z końca 2019 roku, a więc fundusze już odzyskały pieniądze, które wypłacano z nich wiosną z obawy przed pandemią. Jeśli stopy procentowe pozostaną niskie a sytuacja gospodarcza na świecie będzie się poprawiać, to można spodziewać się, że w przyszłym roku aktywa funduszy detalicznych wejdą na rekordowe poziomy.

Inni na razie czekają

Z depozytów zrezygnował wcześniej Bank Ochrony Środowiska. Tutaj rezygnacja była całkowita, bo klienci tej instytucji mogą obecnie oszczędzać wyłącznie na koncie depozytowym. Inne największe banki na razie mają w swojej ofercie lokaty, jednak wkrótce i one mogą zdecydować się na zmiany w tej dziedzinie. Zwłaszcza, jeśli okaże się, że PKO BP na rezygnacji z większości lokat nie stracił.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować