Weź się ożeń!

Starsza Pani chciała sprzedać mieszkanie. Bardzo mocno w tę transakcję zaangażował się przyszły prawnik Tomek, który wynajmował u niej pokój. Czemu tak chętnie jej pomagał i czy obietnice starszych osób należy traktować poważnie?

Mieszkanie od babci

Będąc młodym agentem, przyjąłem do sprzedania ciekawe, trzypokojowe mieszkanie na Powiślu. Znajomy znajomego wynajmował tam pokój. Pani Jadwiga (właścicielka) zamierzała lokum sprzedać i trafili do mnie. Starsza pani planowała pozbyć się IV piętra bez windy i kupić coś niżej. To stosunkowo częsty powód aktywności rynkowej starszych wiekiem klientów.

Pani Jadwiga była emerytowanym nauczycielem uniwersyteckim i pomimo podeszłego wieku (ok. 80 lat) zachowywała niebywałą jasność umysłu i powiedziałbym całkiem sporo energii. Spotkaliśmy się kilkakrotnie zarówno w jej mieszkaniu, jak i u mnie w biurze. Przemiła, elokwentna, rześka starsza pani. Zawsze towarzyszył jej i pomagał Tomek-student, który podnajmował pokój w sprzedawanym mieszkaniu. Ów Tomek jako przyszły prawnik miał wiele uwag do umowy pośrednictwa, był skrupulatny, dokładny i bardzo ostrożny, ale ostatecznie porozumieliśmy się. Miałem mieszkanie na wyłączność. Chcąc być przygotowanym do przyszłej transakcji, (szczególnie, że oferta musiała trafić do mls i na strony internetowe innych biur nieruchomości) podczas podpisania umowy poprosiłem o dokumenty mieszkania. I byłem w tym żądaniu dość zdecydowany, gdyż już wcześniej o nie się upomniałem. Teraz stały się niezbędne.

Pani Jadwiga pobladła. Nagle jej rześkość uleciała. Nie za bardzo rozumiała, o co ją proszę, nie dosłyszała i miała duże problemy ze skupieniem uwagi. Myśl o wizycie w siedzibie spółdzielni, gdzie należało pobrać zaświadczenie (na parterze w budynku), natychmiast pogorszyła jej stan zdrowia. Zaproponowałem, aby udzieliła Tomaszowi pełnomocnictwa, ale to jeszcze bardziej pogorszyło stan zdrowia naszej bohaterki.

Mógłbym opowieść ubrać w piękne słowa szczególnie w odniesieniu do emerytowanej pani profesor, ale nie warto. Jadzia po prostu "ściemniała"!. Perfekcyjnie odgrywała rolę niedołężnej staruszki. Z premedytacją dzieliła nam informacje. Trwało to dobre dwa tygodnie.

Najpierw powiedziała o małym zadłużeniu w czynszu, później ciut większym, a na końcu okazało się już podczas wizyty w spółdzielni, że ma 18 tytułów egzekucyjnych i ponad 80 000 zł długu. Tylko mała część była zadłużeniem w spółdzielni, a cała reszta to "kredyciki" - banki i wszystkie dostępne kasy pożyczkowe.

Brakowało jej pieniędzy na życie. Czar uroczej starszej pani prysł bezpowrotnie. U mnie taka sytuacja aktywuje analityczną i najbardziej odpowiedzialną część mojej osobowości (szczególnie, że w trakcie nakłaniania pani Jadwigi do wizyty w spółdzielni pojawiała się już kupująca). Pani Magda była wyjątkowo zdeterminowana do zakupu tego mieszkania na Powiślu. Pracowała wraz z mężem kilkaset metrów dalej. Akceptowała więc, nie protestując, kolejne informacje o wzrastającym zadłużeniu. Niestety jak dotarliśmy do - 80 000 zł, rzeczywistość ją przerosła. Nie miała aż tyle gotówki i nie stać ją było na tak duże ryzyko (tego zadłużenia żaden bank by nie skredytował, a transakcja miała być finansowana środkami z kredytu). Z pomocą przyszedł Tomasz. Przyszły prawnik, podjął się zamknięcia wszystkich spraw pani Jadwigi. Oświadczył, że czuje misję pomóc starszej pani i pomoże! Pomógł. Pożyczył potrzebne pieniądze od znajomych i zawarł 18 wymaganych ugód! Trochę to trwało, ale trzeba mu przyznać, że był bardzo skuteczny. Byliśmy po umowie przedwstępnej, pani Magda cierpliwie czekała na dokończenie transakcji, a ja myślałem nad rzeczywistą motywacją Tomasza. W żaden sposób nie byłem w stanie zrozumieć, po co on sam się zadłuża, aby ratować zupełnie obcą kobietę. Odpowiedź przyszła nagle ze strony znajomego, który polecił moje usługi. Spotkaliśmy się przypadkiem w sklepie i wyznał mi w tajemnicy, że Jadwiga obiecała Tomaszowi, że jeśli on jej pomoże to ona z wdzięczności po sprzedaży kupi na niego nowe mieszkanie.

Jak pani profesor potrafiła wzbudzać takie zaufanie, że udało jej się odebrać rozum Tomaszowi ? Tego nie wiem. Może chciwość zaślepiła jego umysł ?

Coś takiego jak zakup mieszkania na kogoś obcego nie istnieje. Można oczywiście darować, sprzedać, zamienić, odziedziczyć, ale po drodze jest cała masa konsekwencji prawno-podatkowych.

Słuchałem opowieści o motywacji Tomasza. Ponieważ jestem zawodowo ukierunkowany na szukanie i znajdowanie rozwiązania problemów moich klientów, to wywiązał się pomiędzy nami taki spontaniczny dialog:

- lubisz tego Tomka ? Chcesz mu pomóc? - zapytałem

- tak to mój dobry kumpel - odrzekł 

- to mu powiedz ode mnie, aby się z Jadźką ożenił! Idź i powiedz mu “weź się ożeń!”

Stał oniemiały - człowieku co ty mówisz? Oszalałeś? Ona 82 on 24 lata. To niemożliwe!

Ja ponownie poważnie - możliwe! Miłość nie wybiera, a może jak dobrze pogada to nie będzie musiał konsumować związku. 

Nie wiedział co powiedzieć, a ja kontynuowałem - jeśli chce dostać nowe mieszkanie od Jadwigi to jest absolutnie jedyny, bezpieczny sposób, aby go nie oszukała! Ta kobieta to mistrzyni ściemniania, oszuka go na 100%. Jak tylko rozwiąże swój problem, on przestanie być potrzebny. Ostrzeż go!

Nie dowierzał moim słowom. Myślał, że żartuję. Oczywiście było w mojej sugestii wiele ironii, ale z punktu widzenia przepisów prawa był to jedyny sposób na odziedziczenie majątku po starszej pani bez konsekwencji podatkowych.

Z ubolewaniem muszę stwierdzić, że nie zaiskrzyło. Serce pana Tomasza było zimne jak lód. Nie zdecydował się oświadczyć, a może propozycja nie została przyjęta. Może pierścionek nie taki. Nie wiem. Ostatni raz widzieliśmy się na umowie sprzedaży, kiedy pożyczonymi pieniędzmi rozliczał się z komornikiem. Po transakcji, kiedy na konto pani Jadwigi wpłynęły środki, równie nagle, jak stan zdrowia się pogorszył, tak nastąpiło cudowne ozdrowienie. Poczuła się lepiej, dużo lepiej i dużo bardziej samodzielna. Nie potrzebowała pomocy.

Przy przekazaniu kluczy do mieszkania towarzyszył Jadwidze mediator. Po co mediator? Otóż prosta czynność, jaką jest wydanie kluczy kupującemu, stała się nie lada wyzwaniem. Pani Jadwiga za nic nie chciała się wyprowadzić, bojąc się, że ktoś ją ponownie skrzywdzi, wykorzysta i oszuka! Minął termin poddania się pod rygor egzekucji co do wydania lokalu, a ona dalej mieszkała w sprzedanym lokalu. Batalia o klucze trwała w najlepsze. W końcu po kolejnych telefonach, wizytach i naciskach w obecności mediatora odnieśliśmy sukces. Udało się! Kupująca przejęła klucze i mieszkanie.

Pan Tomasz zgodnie z moimi przewidywaniami przestał być potrzebny tuż po umowie. Młody prawnik niestety zainwestował swój czas i cudze pieniądze bardzo nieroztropnie. Pani Jadwiga nie widziała żadnego uzasadnienia, aby cokolwiek oddać, a co dopiero spełnić obietnicę kupna mieszkania. Bezwzględnie wykorzystała chciwość Tomasza! Jedyna nadzieja, że niedoszły narzeczony jako przyszły prawnik nie zapomniał o jakimś zabezpieczeniu, ale tego już nam nie zdradził.

Niestety uczciwość nie jest związana z wiekiem tylko z charakterem człowieka.

 

Artykuły, które mogą Cię zainteresować